– Mieszko dziś cały dzień 🙂
Dziś udało się odfajkować kolejną zaplanowaną wizytę lekarską. Tym razem z Mieszkiem. Będzie ze dwa miesiące temu Młody miał w przedszkolu badanie wzroku z okulistą, które wyszło fatalnie… Wzrok badano przy pomocy tego urządzenia gdzie po środku widać domek czy balonik i okazało się, że M ma na każdym oku po półtora dioptrii na minusie, czyli krótkowidz pierwszej klasy.
Do okulisty dziecięcego terminy były odległe więc wizyta była dopiero dziś. Przez ten czas miał zlikwidowane oglądanie filmików na komórce, gry na tablecie i zabawy klockami przy sztucznym świetle. Nie mógł też oglądać po nocach instrukcji budowy różnych klockowych zestawów.

I co wyszło na wizycie? To co zwykle 🙂 Że strach ma wielkie oczy i wszystko jest okej. Badanie powtórzono i wyszło zdecydowanie lepiej. Na prawym jest co prawda minus 0,25 (lewe w porządku), ale dok powiedziała, że to TEŻ jest w granicach błędu i że badanie wzroku u takich maluchów jest wiarygodne dopiero po kroplach. Tym bardziej, że nic mnie nie niepokoiło w związku z jego wzrokiem. Dok powiedziała też, że dzieci w tym wieku mają naturalną tendencję do krótkowzroczności i wszystko sobie podsuwają pod nos, więc trzeba ciągle im ten wzrok przestawiać na patrzenie dalsze. Wołać je z drugiego końca pokoju, pokazywać coś za oknem podczas jazdy autem, albo wyszukiwać ptaki na drzewach. Mamy zaproszenie za rok na kontrolę, a dziś ponieważ oboje mieliśmy bardzo dobry humor w związku z tą świetną wiadomością podjechaliśmy do sklepu L po klocki 🙂 Doszły nam pierwszy zestawy ultra agentów i łódź piracka 🙂 Zbudowane jeszcze w aucie w drodze do domu 🙂

Młody marzy o figurkach Avengers, a szczególnie Kapitanie Ameryka. Opowiedział o tym Łucji, a ta mnie potem pyta:
- Mamo, a ten Kapitan Ameryka, to co on robi?
- Nie mam pojęcia. Pewnie to samo co Superman 🙂
