zostały paznokcie do zrobienia ;)

Plan idzie dobrze. Musiałam przestawić środę z czwartkiem, bo wczoraj padało, ale dom sprzątnięty (duża zasługa w tym Lutki), a ogródek dziś zrobiony. Stoły przetarte, czarne po-zimowe folie zlikwidowane. Pięknie mi rosną tulipany i kwitnie akurat jeden z rododendronów. Gotowe balony, odfajkowana myjnia (w sumie to jest tuż koło kościoła, więc jak Łucja się spowiadała ja szalałam z wężem) i zmieciony piasek z kostki sprzed domu. Kupione napoje i rozłożony stół. Wieczorem chcę wyprasować sukienkę Lilki i koszulę Mieszka, bo jutro nie będę jak miała się rozłożyć z żelazkiem.

  • Mamo, a wiesz, że ja będę dawać kwiaty Panu Bogu?
  • Super! Widziałam na próbie, że coś tam za ołtarzem będziesz robić.
  • Tylko to jest strasznie wysoko i boję się, że nie sięgnę.
  • Będziesz mieć buty na obcasie. [takiej kaczuszce 1,5 cm-sama sobie wybrała]
  • Ano tak. Zapomniałam 🙂