a mówią, że wszyscy żyją maturą ;)

Harmonogram jest następujący:

  • poniedziałek (dziś) – próba w kościele (wypada basen), spotkanie z gośćmi od kateringu, jak dam radę to przynajmniej rozpocznę myć okna
  • wtorek – wywieźć do końca gruz po remoncie, robiMY wianek na drzwi (ten na głowę JUŻ zamówiony), Łucja ma zdać ostatnie pytania z religii i formularz spowiedzi; podłożyć rękawy w bolerku
  • środa – próba w kościele, finalny porządek w ogródku (upchnąć z widoku gdzieś kosiarkę, bo nie reprezentacyjna 🙂
  • czwartek – spowiedź Łucji, zakupy w markecie, skręcanie drugiego stołu, może pompowanie balonów? sprzątanie
  • piątek – spowiedź rodziców (mnie nie dotyczy, więc odpuszczam), wyprawa na rynek (może uda się kupić kwiaty, jak nie to dojdzie jeszcze giełda) i myjnię. O 14-stej przyjeżdżają goście od kateringu ustawiać wszystko, dekoracje. Wieczorem plac zabaw z dzieciakami, żeby mi tu po odpicowanym domu nie wariowały 🙂
  • sobota – pobudka koło siódmej, szykowanie, szykowanie (wcześniej panna chciała by jej włosy wyprostować, lecz dwa dni temu doszła do wniosku, że wybiera jednak burzę loków), w drodze do kościoła odbiór wianka. Z tortem przyjeżdża Diabli, o 12-stej Lutka urywa się spod kościoła i jedzie na spotkanie z gośćmi od kateringu, którzy zaczynają wszystko szykować w domu
  • od niedzieli do czwartku biały tydzień, burzy nam plan szczególnie niedziela bo chcieliśmy urodziny Sziwy robić, ale może zrobimy z samego rana? Ach i zdaje się, że w niedzielę są wybory, nie wiem czy ktoś kto nie zna kandydatów powinien głosować, ale to wracając z kościoła podskoczę do szkoły.

<>

No i żeby nie było tak, że samo komunią człowiek żyje to wczoraj podjęłam męską decyzję, że DZIŚ wywalam nocniki. W obu łazienkach są cały czas zaparkowane, miłe to, że ONI czasem by być razem tak siedzą sobie wspólnie, NIE ma też awantur o to KTO pierwszy, ale u dziadków doszłam do wniosku, że cała trójka sięga do regularnego sedesu, a ja prawie od dekady ciągle te nocniki opróżniam. Basta i koniec! Wymyłam (może zabiorę na jakieś wakacje i tam zostawię) i schowałam.