Chorująca Lilka potrafi wykończyć każdego 😉 Spanie z nią to prawdziwa lekcja przetrwania. Panna śpi lunatykując, więc a to siada, a to wstaje, a to naciska Twój nos, albo przynajmniej wylewnie i mokro co chwila całuje. Na JEJ jakość snu to nie wpływa, a rano nic z tego nie pamięta! Wczoraj w nocy pomiędzy 2 a 4 wpadła w rozpacz, że NIE MOŻE ZNALEŹĆ końca rolki papieru toaletowego… Bo przyniosła do łóżka rolkę, żeby w nią smarkać i ZGUBIŁA koniec… A dziś dramat w tych samych godzinach dotyczył słomki ze szklanki z wodą. Bo podaję im w nocy wodę w szklankach ze słomką, żeby się w tym zaspaniu nie pozalewali. I ona NIE mogła trafić słomką do ust!!! I też ponad godzinę zeszło mi na jej uspokajaniu, że NIC się nie stało :DDD
Do szkoły więc nie poszła, pozwoliłam jej za to pomalować budkę lęgową, którą dostała na urodziny. Potem bezbarwnym lakierem w sprayu (kolejny świetny wynalazek) spryskałyśmy to i jak obeschnie będziemy mocować!



