prodżekt dom

Łucja ozdrowiała, za to zgodnie z przewidywaniem doka rozłożyła się Lilka. Najskuteczniejszą metodą leczniczą wydaje mi się przesypianie z nimi nocy. Malami kiedyś napisała o wyciąganiu choroby z dzieci i powiem Wam, że to działa. Łóżko mam puste, więc tę metodę mogę sobie stosować, co robię od jakiegoś pół roku i to rzeczywiście działa. Kładę takie rozkładające się dziecko ze mną do łóżka i całą noc mogę je monitorować.  Nie rozkopuje się, albo jak się rozkopie to na bieżąco przykrywam, a jak rośnie gorączka, to mogę błyskawicznie podać i lek i wodę.

W ramach projektu coś dla domu, na marzec doszły rolety na kuchenne okna. Do tej pory były słomkowe coś, a wisiało to od lat 10-ciu. Nie szło tego ani umyć, ani rozwinąć. Nowe są materiałowe i są w kratkę. Nie pokażę Wam ich bo są zwinięte w rulon i powieszone będą dopiero po malowaniu. Ale są.  A ponieważ marzec miesiącem oszczędzania dobiłam budżet maselniczką. Kolejną i naprawdę pospolitą, choć uroczą. Jedna maselniczka już była, ale przecież muszą być co najmniej dwie. Na zmianę :))