w związku z majowymi komunistami

Dziś była ostatnia katecheza dla rodziców dzieci idących do komunii. Kwiecień to będą już próby i spotkania spowiedziowe. Natomiast spotkań rodzice-ksiądz-animatorzy więcej nie będzie. O czym było dziś? O świętym Patryku (tak, to dziś wyspiarze mają swoje święto!) i o byciu we wspólnocie. O tym, że ludzie są tak skomponowani, że muszą mieć innych ludzi wokół siebie. Kazanie o wspólnocie, którą symbolizuje też czterolistna koniczyna, jest podobno najpopularniejsze w Irlandii. Było o uzdrawianiu, i o tym, że w tej przypowieści najważniejsze NIE jest same uzdrowienie, lecz to , że chory miał wokół siebie czterech ludzi, którzy gotowi byli zrobić wszystko by go uzdrowić. Chciało im się wciągnąć chorego na dach, rozebrać jego fragment i spuścić go na linach.

I o tym, że ludzie lubią teraz mówić: Próbuję z nim/nią być. Staramy się być razem. Usiłujemy się dogadać… Itd. A to są złe konstrukcje, bo przecież żadne z nas nie nie chciało by by to O NIM tak powiedziono: Że to my jesteśmy tą nią czy nim z którym się próbuje.

Bo żyjemy DLA kogoś i chcemy coś robić Z kimś. Tu nie ma miejsca na gdybanie. W każdej relacji ludzkiej, czy to rodzinnej, przyjacielskiej czy partnerskiej.

 

To były bardzo fajne spotkania. Zastanawiałam się jadąc tam dzisiaj, czy jak Lilka będzie szła, to będę kombinować jakieś zwolnienia z przygotowania 😉 bo przecież już raz to odbębniłam, ale chyba nie będę. Oprócz tego, że zimno mi było w nogi 🙂 , to było dość ciekawie i inspirująco.

<><>

Ruszyliśmy z robieniem kartek wielkanocnych. To będzie trwało kilka dni, ale za nami etap pierwszy. Malowanie akwarelami obrazków, które będą ozdabiać kartki!

A tak wygląda zmęczenie materiału: :))