Miałam ci kiedyś fazę na zapachowe pomocniki sprzątania. Wody do żelazka, tabletki do odkurzacza i saszetki do szuflad. I przy ostatnich porządkach w gospodarczych (co jest z tą porą roku, że taka faza na czystki ludzi ogarnia?) znalazłam tego ZŁOŻA… Tych tabletek do odkurzacza to przyznaję się nigdy nie używałam, więc wymieniłam przepełniony worek i rozpoczęłam nowy wciągając najpierw taką tabletkę…
W posiadaniu psa najbardziej przeszkadza mi zapach. Sypiącą się sierść już opanowałam, więc walczę z tym zapachem. Legowisko prałam, ale gdy przestało to pomagać to wywaliłam i mamy kolejne. To nie jest subiektywne. Łucja ma jedną koleżankę i mówi, że nie lubi do niej chodzić, bo u niej CZUĆ psy. A ten zapach wbija się w ubrania i tak krąży… Jak uruchamiałam odkurzacz to ta wciągnięta sierść wirowała w worku i zapach się nasilał w całym domu.
Te tabletki to będzie naj wynalazek pierwszej połowy 2015 🙂 Psi zapach przestał wirować w powietrzu 🙂
I pojawiały się żaby. Jedna mnie wystraszyła na porannym spacerze, a drugą widziałam jak jechałam po Mieszka do przedszkola. Gość z wilczurem zatrzymał ruch i przeprowadzał przez ulicę żabę. PRZEPROWADZAŁ. Ten wilczur nic nie kumał o co chodzi :))
<><>
Mieszko bije rekordy popularności w przedszkolu. To społeczny geniusz. Chłopcy się kłócą, który ma koło niego siedzieć, a w piątek pani mi powiedziała, że Olga płakała w domu (wg relacji jej mamy), bo MIESZKO nie miał czasu się z NIĄ bawić tego dnia. A dziś młody mi opowiadał:
- Mikołaj z Oskarkiem się kłócili, który jest moim przyjacielem. I ja POŁOŻYŁEM JEDNĄ rękę na Oskarku, a drugą na Mikołaju i powiedziałem: Jak się będziecie kłócić, to ja nie będę WASZYM przyjacielem.
Salomon, nie? 🙂 Normalnie, czteroletni mędrzec. :))
