jak to w garncu

10 dni temu porzuciłam rajstopy. Lubię tą ciepłość na udach na spacerach z psem, ale sportowy duch dopingował do krioterapii… Dziś rano się przebiegłam (pot ściekał po czole, przeciekał przez rzęsy i szczypał w oczy), było okej, ale potem tak mi jakoś się chłodnawo zrobiło… Nie wiem czy jutro rano nie nałożę… 

I odkryłam jarmuż. W każdym sklepie go pełno, więc może to sezon? Wymaga dobrego zmiksowania (blender robi to słabo, czas naprawić mikser), ale razem z wodą, bananem i odrobiną oleju smakuje nie tylko mi, ale również dzieciakom.