– Lutka o synku (????) :))
Udało mi się wciągnąć Lutkę w oglądanie seriali. Ich miłośnicy mówią to samo, co miłośnicy powieści krytykujący nowele. Po co wczuwać się w coś co trwa jeden wieczór? A serial jak wiadomo cieszy nas przez tydzień albo i dłużej (jeśli mamy wszystkie odcinki). Podrzucam więc Lutce raz na jakiś czas coś nowego i mam wrażenie, że te puste wieczory rozłąki z Krzychem (nie wiem ile jeszcze tak na dwa domy będą) jej umilam. Tyle, że przy tym przenoszeniu odkryłam, że nie ma na czym jej to przenosić. Knicka (10 odcinków) skopiowałam na 4 pendrivy (każdy był 1-gigowy). Było niby ich dużo tych nośników, ale poginęły…
Od chińskich przyjaciół zamówiłam sobie dwa 16-gigowe. Podobają mi się, bo wyglądają jak karty kredytowe:) Co prawda złoty american express miał należeć do przedstawiciela Federacji Rosyjskiej, a „należy” do mieszkańca Czarnogóry, ale już czarny HSBC jest taki jaki miał być, czyli „właścicielem” jest gość z Dubaju 🙂 Małe, a cieszy 🙂 Btw. na All można kupić karty z zamawianym zdjęciem – też fajny patent.

Ps. skończyłam porządki w szafach… To była duża robota. Znalazłam czapki i szaliki, o których nie pamiętałam, a na jesieni nie miałam głowy to przeglądania czegokolwiek… Pochowałam grube zimowe czapy, bo co by nie było tej wiosny już ich nosić nie zamierzam 🙂 Emu przetrwało pranie w pralce, kurtki na wiosnę wszyscy mamy i na przyszłą zimę też!
