oprawa

W idealnym świecie do sakramentu komunii powinno wystarczyć dziecko, kapłan i wspólnota wiernych. Ale szum wokół komunii robią absolutnie wszyscy – nawet osoby ultraklerykalne. No bo przecież nie może dziecko przystąpić do tego wydarzenia nieprzygotowane, a po nim nie można po prostu przybyłych gości rozgonić.

A ci rewanżujący się goście to inna sprawa… Od wielu już lat, MAJ to złote żniwa dla dystrybutorów elektroniki i jubilerów. Co dla Łucji? Dla niej najważniejsza jest IMPREZA! I duży ma niedosyt, że jest tak niewielka liczba gości. Ona to by chciała nawet przy urodzinach „wesele” robić 🙂 Co jeszcze panna by chciała będziemy jeszcze myśleć, bo SAMA nie chce NIC. Może komórkę, ale tę ma już obiecaną, więc na czerwcową zieloną szkołę mieć będzie. Jak do tej pory najbardziej ucieszyła ją wizja, że przyjęcie rozciągniemy na dwa dni. Pierwszego dnia będzie rodzina, a drugiego sąsiedzi. 

W poniedziałek podpisałam przedwstępną umowę kateringową, a wczoraj Łucja zdała ostatnie modlitwy. One naprawdę są trudne i było ich sporo. Dla dzieci regularnie chodzących na msze nie stanowiło to pewnie problemu – ja te modlitwy znałam, ale dla niej to był długi zlepek dziwnych słów. Łatwiej poszły jej różne przykazania, ale taki np. Skład Apostolski zdała mówiąc „…umęczon pod Pęckim Piłatem…”. I nie szło jej wytłumaczyć, że to żaden Pęcek. Tłumaczyłam jej zależności historyczne, podział administracyjny Judei, ale te słowa i ten język były dla niej obce. Teraz dostała spis pytań z odpowiedziami i mamy to zdać do końca marca. I obie zgadzamy się co do tego, że to już będzie bułka z masłem 🙂