drobiazgi są takie ważne!

-Selfridge

Zła jestem na siebie bo ostatnio miałam dwa czasowe poślizgi w dość ważnych tematach… Pierwszy to wycieczka pierwszych klas, która odbyła się w niedzielę. Zanotowałam informację, że 9:45 na parkingu koło szkoły 8 marca, tyle, że utrwaliło mi się, że to będzie poniedziałek. Żyłam sobie więc w nieświadomości, dzieci jak wiecie na weekend wywaliłam do dziadków, ryłam sobie przez trzy dni w przeorganizowywaniu pomieszczeń, a Lilka na wycieczkę (na koncert!) nie pojechała. Odkryłam to pakując ją na poniedziałek do szkoły :[  Druga akcja była dziś. Mieszko miał wyjazd do teatru, śniadanie w przedszkolu było na 8:30, a wyjazd o 9-tej. A ja to wszystko sobie przesunęłam o kwadrans i Mieszko do przedszkola wszedł 8:45, kiedy przedszkolaki ubierały już kurtki. Wiedząc co nastąpi zebrałam się i poprosiłam panią: On nic nie jadł, czy może dostać w biegu jakąś kanapkę? Przepraszam, ale pomyliłam godziny… Dostałam burę (słuszną), lecz młodzian bułkę dostał.

To znaczy tylko tyle, że wracam do zapisywania w dzienniku nadchodzących wydarzeń. Nie mam też kalendarza w kuchni, więc muszę sobie coś na lodówkę zaczepić. Spóźnianie to raz (nad tym pracuję), ale złe zapamiętywanie dat i godzin to zupełnie inna sprawa!

<><>

Przyszły zdjęcia z niedzielnych warszatatów. Może i Lilka na wycieczkę nie pojechała, ale dzieciaki się nie nudziły. Zabrałam je, wraz z dziadkami, na wystawę i późniejsze zajęcia. Tak mi przyszło do głowy, że raz w miesiącu mogę ich z nami zabierać. Jak się dziadki wdrożą to sami mogą z wnukami chodzić 🙂

Wystawa dotyczyła pewnej artystki o rosyjskich korzeniach. Dzieciaki obeszły całość i zatrzymały się przed zdjęciami kotów. Ale nie byle jakich kotów, bo kotów pracujących, łapiących myszy w Ermitażu, czyli chyba najbardziej znanej rosyjskiej galerii sztuki. To nie jest przypadek odosobniony, bo przyznają się też do tego polskie placówki kultury. A Rosjanie koty uwielbiają więc zwierzęcy pracownicy są zdrowi i zadbani. Btw. słabość do kotów mają też Muzułmanie. Znana jest legenda o tym jak kot zasnął w rękawie Mahometa. Prorok nie chcąc przerywać jego drzemki odciął sobie rękaw i odprawił modły z jednym odsłoniętym ramieniem. Po zakończeniu modlitwy kot wstał i pokłonił się prorokowi.

Ale do warsztatów. Dzieciaki dostały cyfrówki (nawet Mieszko!) i mieli krążąc po pomieszczeniach odkładczych (gdzie oparte o ściany stały dzieła) znaleźć jakieś zwierzęta… Chociażby pająka! 🙂 Ale nie znalazły, więc kolejne zadanie polegało na fotografowaniu świata z perspektywy konkretnego zwierzęcia. Ptaka, myszy, pająka… My wybraliśmy psa i PIES widzi nogi 🙂 Aparaty zostały nam zabrane, zrobione zdjęcia dostaliśmy później, a w międzyczasie rozpoczęliśmy budowę idealnego domku dla naszego zwierzaka. Czyli w naszym przypadku PSA 🙂

Tuż obok nas leżą nasze foty :)) Nad grzywką jak widać pracuję. Dobrze wychodzi mi główny lok, ale regularnie siada mi tył 🙂 Ale cd nastąpi… Btw. na zdjęciu niżej widać też początek żarcika jaki mi zrobił Mieszko. Z tyłu bluzki mam suwak z góry na dół. Otoż ON go rozpiął 🙂

Idealny domek pracującej Sziwy ma przewiewne okna z siatki, zwisające od sufitu kości, klatkę na ptaki na dachu (upieczone spadają wprost do środka), miękkie łóżko, no i NAS.