„Wystające gwoździe wbija się młotkiem”

–  jedno z najważniejszych wietnamskich przysłów. Oznacza, że nie należy się wychylać. Przeciętność i niezauważalność są najcenniejszymi z cech. Btw. to świetnie ilustruje wietnamską mentalność.

Rozmawiałam ostatnio z tatą jednego pięciolatka, chowanego podobnie jak Mieszko w kulcie klocków. Częstotliwość dochodzących zestawów (w wersji na ogół mini) to 10 dni-2 tygodnie. Czyli podobnie jak u nas. Różnica polega w zestawach. Tamten chłopiec kompletuje roboty, chimę i gwiezdne wojny, Mieszko to miłośnik City, ale podrzucam mu też pojedyncze zestawy kingdom, ninjago i creatora. Plus czasem przypomni mu się dobre stare duplo i chociaż tu nic nie dochodzi zdarza mu się nimi bawić.

Mieszko to wspaniały budowniczy. Pracuje SAM – z instrukcją, a potem zmontowany zestaw przebudowuje po swojemu. Pomagam mu ja (nie zawsze – często moja pomoc jest niepotrzebna), głównie przy lustrzanych odbiciach (kółka) oraz dociskając klocki. Tamtemu chłopcu pomaga tata (inżynier:). Tamten chłopiec głównie wynajduje klocki z kupki i cierpliwości starcza mu do połowy pudełka. Inna sprawa, że zestawy nie mogą być za duże, co widać było na święta gdy Mieszko dostał wielki box i było to dla niego za trudne. [Ze względu właśnie na potrzebę dłuższej niż zwykle koncentracji]. Dziewczyny dobrze budują, ale chociaż czasem siadają z nim i tworzą, to one weszły już w inne działy zainteresowań. Natomiast Mieszko, muszę go pochwalić, jest mistrzem. 🙂 

I jeśli chodzi o pana eM mamy mega skok związany z przedszkolem 🙂 Najbardziej lubię jak zaczyna mi opowiadać o jedzeniu i używa słów, które musiały powiedzieć panie.

  • Dziś na obiad było mięso. Ale suche, chociaż polane sosem. ROZPŁYWAŁO się na języku! Było pyszne! Zjadłem też kaszę. Kasza jest bardzo ZDROWA. 🙂