kulturalnie

Ruszyła kolejna edycja zajęć teatralnych dla maluchów (3-5), więc zgodnie z zapowiedziami wpisałam się na listę z Mieszkiem. Diabli miał z pannami łyżwy, a ja ustawiłam się z kuzynem Mieszka i jego mamą na warsztaty. Było baardzo fajnie. Dzieciaki miały za zadanie przygotować się do podróży kosmicznej i „zmontować” sobie kombinezon. Tematem był dźwięk, panny z ojcem dotarły na końcówkę i też chwilę się z nami bawiły. One są już na to za duże, lecz są też zajęcia dla dzieci OD 9 roku życia, więc może po wakacjach i one będą czasem na to chodziły? [jak były mniejsze to bywały].

To są wspaniale ośmielające zajęcia. Mieszko nie bał się przebiec przez tunel „kosmiczny” utworzony przez inne dzieci, które w tym czasie miały za zadanie łapać go za nogi i rzucać w niego poduszkami, ani nie wstydził się wyjść przed grupę i POKAZAĆ dźwięk jaki ma na myśli.  Kolejne spotkanie w tym samym składzie za dwa tygodnie! 🙂

A to chrzestny Lilki, który też był kosmonautą 🙂

I to już pamiątkowa fota ze „zdobycia księżyca” 😉 Co ciekawe podczas zajęć były różne dźwięki, które coś oznaczały. Np. dmuchnięcie w trąbkę oznaczało, że nadlatuje kometa i trzeba szybko położyć się na ziemię i zrobić kulkę. Jak widać Mieszko z kuzynem opanowali to bezbłędnie 😉 Jako pierwsi zrobili kulki i dopiero PO nich zrobiły to pozostałe dzieci 🙂