Jesteście elitą.

Powiedział prowadzący. I kontynuował: To zdumiewające, że na takie spotkania, które powinien odbyć każdy człowiek decyduje się tak niewiele osób. A spotkanie to było szkolenie pierwszej pomocy przeprowadzone w przedszkolu.

Zawsze chciałam pójść na takie szkolenie. Tylko ciągle się nie składało. W ubiegłym roku było w szkole, w tym roku zresztą już też i gdy w przedszkolu ogłosili, że również organizują, pomyślałam, że w końcu się sprężę. Chodziło to za mną od czasu kiedy Lilka się zakrztusiła. Więc w końcu byłam- i nie żałuję, bo było bardzo fajnie. Druga część będzie w czwartek, będzie tu pewna logistyczna trudność, ale mam nadzieję, że choć spóźniona wezmę w niej udział.

Najważniejsza rzecz, o której powinniśmy zawsze pamiętać to (oprócz sprawdzenia czy jest bezpiecznie, czy nie ma dymu, zwisającej belki, itp – 10 sek) to znaleźć sobie pomocnika. W tłumie ludzi wyłapać tego, który na nas patrzy i poprosić go o pomoc. Stoi za nami prawo  i czy to żołnierz na warcie, czy policjant, czy sklepowy ochraniarz możemy ściągnąć na pomoc KAŻDEGO. Podobnie jak możemy użyć wszystkiego („włącznie z przejeżdżającym leksusem” 😉 jeśli pomoże to w RATOWANIU życia. Pomocnik zmieni nas przy reanimacji, zadzwoni na infolinię z pomocą oraz będzie odganiał gapiów i radzących by nic nie robić. Bo robić i próbować ratować zawsze. Przypomnieć, że telefony alarmowe są ZA DARMO. Można je wykonać nawet przy zablokowanej karcie. Nie można ukarać człowieka za próbę podjęcia pomocy. Nawet nieudanej. Ważne, żeby się nie bać. 

Większość spotkania dotyczyła ratowania dzieci. Ratownik powiedział wielką i mądrą rzecz: Dzieci boimy się najbardziej. Boją się ich lekarze i chirurdzy. Dorośli to dorośli, ale do dzieci wszyscy jesteśmy ulęknieni. A paradoks jest taki, że z nagłych przypadków ratuje się 3% dorosłych i prawie wszystkie dzieci, o ile została podjęta próba pomocy. Polecam Wam takie szkolenie. Mieliśmy jakieś ćwiczenia, nie wiem na ile to przyswoiłam, obym nie musiała nigdy tego sprawdzać, ale lepiej wiedzieć i nie wykorzystać.

Mam taką osobistą refleksję związaną z tym pomocnikiem. Gość powiedział: Musimy się starać by zawsze obie siebie mieć kogoś kto nam pomoże. Ktoś kto będzie odganiał i wspierał. Nie możemy być sami. I zrobił inscenizację: dał manekina niemowlaka jednemu z tych rodziców i zapytał:

  • Jest noc. Pochyliłeś się nad łóżeczkiem; widzisz, że coś się dzieje z Twoim synem. Co robisz?
  • Oddaję żonie.
  • Bardzo dobrze. Ty dzwoń po karetkę i szybko wracaj do żony by jej pomóc.