– moja instruktorka Zumby relacjonując rozmowę ze swoim Zumbo-Guru
Ma rację Hannibal, że nic nie stawia lepiej na nogi niż dobre jedzenie. Więc jem. Jak za dawnych dobrych czasów ciągle kończy mi się mąka i jajka. Dziś wykończyłam ostatnie płaty do lasagne, lecz kolejnych tej zimy nie kupuję. Idzie wiosna, czas zmieniać dietę. Ale bez obaw – tradycyjne wiosenne odchudzanie mi nie grozi, bo… chodzę na zumbę! 🙂 Byłam w sobotę, a dziś dołączono mnie do TAJNEJ grupy zumby (którą prowadzi moja instruktorka) i moją pocztę zalały informacje o nadprogramowych spontanicznych spotkaniach :))
Nie wybieram się na nie (raz w tygodniu mi wystarczy), ale cieszy mnie zamieszanie wokół tego. Kupiłam sobie nawet MOJĄ pierwszą koszulkę do fitnessu w Stonce, ale tu akurat nie do końca trafiłam. Zawsze żywiłam obrzydzenie do tych sportowych tkanin i miałam rację. Zresztą Łucja też uważa, że w zwykłym t-hircie wyglądam lepiej. Tym samym jednak wykonałam dwa kolejne noworoczne założenia 😉
- Zaczęłam uprawiać sport
- Do domu doszedł kolejny sportowy element (wiem, że naciągane, ale ponieważ to zakup jednorazowy to ostateczne 😉
<><>
I Mieszeczek na zdjęciu. Na tablicy ogłoszeń w przedszkolu wiszą foty z zajęć ortopedycznych i proszę model się załapał!

