W ubiegłym tygodniu dostałam w szkole wyniki laryngologicznych badań Lilki. I niestety badania wyszły słabo. Krzywa na wykresie słuchu u panny L. była w zupełnie innym miejscu niż u pozostałych dzieci. Razem w wynikami badania dostałam opis z prośbą o kontakt z laryngologiem. Na dziś więc udało mi się nas wcisnąć do lekarza, który operował ją równo trzy lata temu.
Wizyta dobrze i nie jest źle. Mamy co prawda skierowanie na badanie w szpitalu, ale „bez pośpiechu”. Mamy też kropelki, które mamy zakraplać przez miesiąc. To bardzo dobra wiadomość. Przewody słuchowe Lilki mogą mieć inny kształt, więc badanie, którego polega na zapuszczeniu wiązki do ucha i zbadaniu jej trasy, może pokazywać zniekształcenia.
Co to by była za wiosna niespędzona na badaniach lekarskich z którymś z dzieci? 😀
Wracając natomiast zahaczyłyśmy o duży sklep z gadżetami imprezowymi. Dzwoniłam do nich rano, bo skoro wybrałyśmy się we dwie w taką dłuższą podróż, a sklep był całkiem w pobliżu to chciałam tam zajrzeć. A dzwoniłam by się dowiedzieć czy mają i czy odłożą dla mnie pompkę do balonów (elektryczną jednodyszową). I wyobraźcie sobie, ze mieli i zapomnieli odłożyć. Pół godziny przede mną był koleś co kupił wszystkie (??). Aaale, byłam tak przekonująca jako imprezowy kaowiec, że sprzedali mi dwudyszową (czyli większą) w tej samej cenie 🙂
Nigdy więcej dmuchania baloników! 🙂
