- Zawsze mogę wsiąść na rower i szybko uciekać.
- Nie możesz bo Telewizor Cię złapie. I ZABIERZE Ci rower.
- To ucieknę do domu.
- Ale ona wejdzie za Tobą i zabierze Cię ze sobą.
- To będę bujać się na huśtawce tak mocno, że nie podejdzie do mnie.
- Ona nie boi się huśtawki!
Pamiętacie swoje podwórkowe lęki? U nas między blokami zgrozę budziła Telewizor. To taka babka co chodziła po śmietnikach, mieszkała nie wiadomo gdzie i była postrachem wszystkich dzieci. Nie mówiliśmy o niej rodzicom, więc nie było nikogo kto by te nasze paranoje porozwiewał i nakręcanie się nią trwało chyba kilka lat.
Ale lęki są na miarę pokolenia i obecne dzieci boją się… cyberprzestrzeni, która może przeniknąć… Łucja wróciła wczoraj ze szkoły z obsesją pt. ANGELA. Talking Angela to elegancka kotka, która siedzi w swoim francuskim mieszkanku i po kociemu, trochę zaczepnie, trochę figlarnie (ta figlarność i pacnięcia łapką wywołują największe zamieszanie) odpowiada na pytania i je zadaje. Coś takiego jak Talking Tom, czyli kotek, który powtarza nasz głos zniekształcając go. W oku kotki odbija się jej mieszkanie i wokół tego odbicia zrobił się największy dym. Trudno mi Wam to przybliżyć, bo twory fantazji są strasznie rozbudowane, są topiki na nastoletnich blogach i wątki na f-b. Z grubsza chodzi o to, że OKO Angeli to kamera i kryje się za nią KTOŚ. Dziewczynki w klasie Łucji masowo skasowały sobie tę grę z tabletów, ale nakręcanie się trwa dalej. Łucja wczoraj krążyła po necie (filtry już działają, więc dotarła głównie do tych nastoletnich blogów) i najwięcej czasu spędziła przeglądając gógiel obrazy pod kątem hasła: OCZY ANGELI. I wiecie co najlepsze? Przez te kilkanaście minut wyświetliło jej głównie Angelę Merker lub Putina :)))
