Chwieje się ostro Lilce ten ząb, ale boję się, że tak jak w przypadku Łucji chwilę to potrwa [wtedy to było dwa tygodnie]. Lilka wymyśliła, że chce jabłko, bo ona wbije zęby w to jabłko, a ząb zostanie 🙂 Tyle, że nie ma teraz dobrych jabłek. Btw. jak co roku o tej porze dochodzę do wniosku, że luty to najsłabszy jedzeniowo miesiąc. Cytrusy się pokończyły, nowalijek na horyzoncie nie widać, słodycze ze względu na wiosnę i lato dobrze powoli odstawiać, więc co tu jeść??
Nieważne… Ząb ważny, co to wypaść nie chce, a przecież Zębuszka już czeka… Od dawna, bo rok temu, jak Łucja traciła zęba, Lila napisała (moją ręką) co ona chce za swojego pierwszego zęba. Żeby Zębuszka jak będzie zabierać ząb Łucji wzięła też list od Lili. (list się zachował). A zażyczyła sobie Lila pluszowego JEŻA…I pamięta to!
Z tym jeżem to inna historia… Jak w grudniu ponad rok temu dziadek Krzysiek świętował swoje urodziny w Krakowie to poszłam z Lutką do malla przy dworcu na zakupy. Same, we dwie, bez dzieci się wyrwałyśmy. I tam na takim straganie po środku sklepu zobaczyłam cudne pluszowe jeże…
A potem Lilka ni stąd ni zowąd dwa tygodnie później wyjechała z tym jeżem za JEJ PIERWSZY ząb. Cóż za zbieg okoliczności! Ale pomyślałam, że to dobrze, bo jeże już namierzyłam.
Jesienią Lila miała dużo problemów z górnymi czwórkami. Puchły i ropiały jej dziąsła, zakładane były opatrunki i prawie przez miesiąc co kilka dni lądowałyśmy u dentysty. Istniało ryzyko, że obie będą wyrwane, bo ją stale bolały.
I zaczęłam wtedy szukać tych jeży w necie… I NIE było. Pisałam nawet do producenta (bo znalazłam tych z tego straganu), czy nie mają. Ale okazało się, że jeże to była poprzednia kolekcja i JUŻ nie ma, i JUŻ nie będzie… Lecz jechał wujek Marcin do Krakowa na jesienny weekend, więc mówię mu: Mały, podejdź do sklepu firmowego, w necie nie ma, ale może na żywo gdzieś jakiś jest.
I BYŁ! A że wujek to maksymalista to od razu DWA kupił 😀 I siedzą te jeże w szafie już pół roku i czekają na ten mały ząbek… :)))

<><>
Zaniosłam dziś do szkoły zrobionego przeze mnie w ubiegłym tygodniu Bo-Lolka. Baardzo się podobał 🙂 Dołączyłam do zestawu grubą przezroczystą taśmę klejącą, farbki i marker, którego używałam gdyby wychowawczyni postanowiła coś domalować (namiot?). A na plastyce wszystkie dzieciaki kolorowały postacie, które później ozdobią ich kącik na balu. Lilka miała TWARZ 🙂 Bolka :)))
