spać nie pospały, zjadły mój rosół (choć za nim nie przepadają, to go chyba za nim się stęskniły), robi się pranie, suszy się pranie, w kominku napaliłam, a zaraz będzie wspólny z psem spacer
spodobał im się Walentynowy look domu (wymieniłam świąteczne obrusy i rekwizyty na czerwony obrus w wielkie grochy i czerwone gadżety), rozsypały wszystkie klocki i pościągały sobie nowe gry na tablety (Wiejskie Życie), dopytują więc raz po raz:
- Mamo, a co to jest hardonaj? Mam takie w grze.
- Może coś z włosami? Zaraz spojrzę, Łucza…
- O tu!
- A chardonnay! To takie winogrona z których robi się wino.
- To zasadzę 🙂
