sobotnia leniwość

spać nie pospały, zjadły mój rosół (choć za nim nie przepadają, to go chyba za nim się stęskniły), robi się pranie, suszy się pranie, w kominku napaliłam, a zaraz będzie wspólny z psem spacer

spodobał im się Walentynowy look domu (wymieniłam świąteczne obrusy i rekwizyty na czerwony obrus w wielkie grochy i czerwone gadżety), rozsypały wszystkie klocki i pościągały sobie nowe gry na tablety (Wiejskie Życie), dopytują więc raz po raz:

  • Mamo, a co to jest hardonaj? Mam takie w grze.
  • Może coś z włosami? Zaraz spojrzę, Łucza… 
  • O tu!
  • A chardonnay! To takie winogrona z których robi się wino.
  • To zasadzę 🙂