a za oknem DZIEŃ

Ostatni dzień dzieciaki spędziły na łyżwach i na termach (Mamo, a czy TY wiesz, że tu jazzuzi było z morską wodą??!). Jutro wracają, a ja muszę się przyznać za wiele nie narobiłam, chociaż jestem wyspana jak nigdy. Wszyscy są zadowoleni, podobno nie było marudzenia (jak to możliwe???) i narzekania (co za ogromna niesprawiedliwość! :). Cóż  mogę powiedzieć… do wychowywania potrzebne są jednak dwie osoby i ten tata to zawsze jednak tata. Na skypowej pogawędce przed chwilą widziałam, że panny mają za plecami okno, a za oknem środek dnia. Wierzyć nie chciały, że u nas już ciemno. 

<<>>

I coś o czy warto pamiętać, bo to przecież dodatkowa atrakcja wyjazdu: w górach gdzie wjeżdżają kolejką, śnieg jest po pas, a na dole ciepło jak na wiosnę!