– Beauty and the Beast, s02e03, siostry rozmawiają, a serial jest podobnie jak sezon pierwszy, bardzo przyjemny
W ramach czyszczenia lodówki odkryłam, że mam śledzie i śmietanę. Cebula też się znalazła. Oczywiste danie zrobiłam w pewnej szklanej miseczce, którą dostałam dwa tygodnie temu od Krzycha. Miseczka wydawała mi się idealne, bo jest do niej pokrywka, więc łatwo było by później wstawić do lodówki bez ryzyka, że będzie ten śledź wszędzie. Aaale, nie mogłam tej pokrywki znaleźć i trochę się zdenerwowałam. Mam ją od dwóch tygodni, a już zaginęła bez wieści. Przysiadłam więc do porządków w kolejnej szafce kuchennej. Takiej w której trzymam plastikowe pojemniki, foremki do pieczenia, sztućce dla gości i gadżety na party (tacki, serwetki i kubeczki). Znalazłam butelki ze smoczkiem (??? – poleciały) i ręczny laktator (???? – poleciał). Dołączyły do nich pojemniki bez pokrywek itd… Potem zanim drożdże ogłosiły GŁÓD przejrzałam jeszcze szuflady (przecierów pomidorowych NIE kupować przez pół roku!) i znaleźć przepis na wykorzystanie groszku w puszkach (4 sztuki). I tyle było tych czystek, bo musiałam jeszcze porządek w łazienkach i zaszaleć z odkurzaczem.
Teraz jem te śledzie (pokrywka była w zmywarce) i zaraz ruszam z wyzwaniem kolejnym, czyli pakowaniem. Jutro rano jedziemy w GÓRY! Razem z nami Lutka. Pies odwieziony do babci Krysi i za nami morze dziecinnych łez, że rozstają się z Kiełbasą 🙂 Powrót w sobotę, śnieg ma być od wtorku, stroje narciarskie są, więc może nawet zapiszemy się na kurs narciarski ? Tweety będą!
