– Downton Abbey i oczywiście hrabina (s05e08)
Dzieciaki w szkole i przedszkolu, odkurzyłam, zapisałam się na przegląd z autem (by przed feriami je sprawdzić) i przejrzałam warsztaty kulinarne. Co roku na jakimś jestem i zbliża się czas by urwać się na kolejne. Byłam już babeczkach i pralinach*, ale w tym roku nie mam ochoty na szkolenie cukiernicze (no bo czym można tu zająć? Te torty, kremy, musy czy mazurki…) aale na jakieś konkretne jedzenie. Znam gościa, który zachwycał się masarniczym warsztatem i w sumie to może być fajne, ale wydaje mi się strasznie siłowe, więc ciekawi mnie szkolenie z kuchni tajskiej albo koreańskiej. Lecz będę szła w znanym mi babskim gronie, więc może być tak, że wygra kurs wytrawnych tart, lub włoskich afrodyzjaków (choć nie wiem czy w mojej sytuacji powinnam sobie taki masochizm serwować) lub kuchni meksykańskiej…
*(w sobotę w końcu udało mi się kupić foremki, więc z pewnym opóźnieniem, ale zacznę w końcu robić czekoladki!)
Poniedziałkowy demot i ruszamy z kopyta z kolejnym tygodniem! 😀

