napisano o nich…

Korzystając z tego, że wujek zabrał siostrzenice i siostrzeńca do kina na Wielką Szóstkę próbuję sobie przygotować plan działania… Jest tyle rzeczy, które chcę zrobić, ale a) nie wiem za co się zabrać najpierw, b) niezmiennie ogarnia mnie jakaś taka niemoc. Może na początek odniosę 4 puste kubki po herbacie, które stoją po mojej prawej stronie…

.

.

.

Odniosłam. A więc po pierwsze dom – potrzebne są rewolucyjne porządki! Ufff… i właśnie w tym momencie zeszły ze mnie resztki zapału. :/ No to o czymś innym…… Rano dzieciaki były na plastyce w Gok-u. Lubię te zajęcia, a na dodatek Mieszko, który cały czas po swojemu maże kartki jest jednym z najlepszych rysowników w przedszkolnej grupie maluchów. To co narazie wykonują to wypełnianie wzorów i wyklejanie, ale jego kompozycja jest zawsze prawidłowa i sporadycznie wychodzi poza linie kolorowanego kształtu. I powiedziałam to dziś na zajęciach, że uważam, że to zasługa tego, że chodzi na zajęcia plastyczne i pracuje nad sprawnością manualną już od jakiegoś czasu. 

A wychodząc z zajęć panny tradycyjnie złapały Gok-owy magazyn kulturalny. I to jest kolejna świetna sprawa. Ponieważ podlegamy (i chętnie korzystamy) pod państwowy system placówek oświatowych, w każdym numerze na jakiejś stronie można wyczaić jedno z dzieci. Była więc gazetka, gdzie pisało o nowej stołówce w szkole dziewczyn i było akurat zdjęcie stołującej się klasy Łucji, w numerze czerwcowym były dwa rysunki dziewczyn na dzień matki (ta ssolarowana postać to ja 😉 a w ostatnim był artykuł o wycieczce z przedszkola Mieszka do lasu na groby powstańców (i jest on). Zbieram te gazetki, bo to jednak pierwsza wzmianka o dzieciakach w prasie 🙂

I w ten sposób, płynnie wróciliśmy do tematu porządków, bo gdzie ja mam te gazetki trzymać? :p