komunijne epicentrum

W klasie Łucji na tapecie jest komunia. Specjalna rada na burzliwych spotkaniach wybrała sukienki i komże dla naszej szkoły, przeprowadzony został casting fotografów i kamerzystów i zasypani zostaliśmy ofertami torebek, butów i dekoracji komunijnych. O wszystkim dowiaduję się dzięki specjalnie utworzonej liście meilingowej, na którą schodzą informacje o terminach przymiarek (przyszła środa w salce przy kościele) i kolejnych składkach. Temat restauracji i tortów to kwestia osobna.

To jest machina porównywalna z tym co się przechodzi, gdy rodzi się pierwsze dziecko. Patrzę na to ze zdumieniem, ale i fascynacją, bo to niesamowite jak udało się tę branżę rozbudować. Jeśli chodzi o dziewczynki została wybrana sukienka z halką (duży ukłon do pań z tej rady, które wynegocjowały obniżkę ceny prawie 0 40%) i z małym okrągłym kołnierzykiem (foto wyżej). Czy wiecie, że na spotkanie rady przybyli producenci nie tylko razem z katalogami, lecz nawet z małymi modelkami?? Koszt jest tak wykalkulowany, że na te 30 dziewczynek (dwie klasy idą) cztery sukienki są bezpłatne, dla rodziców w trudniejszej finansowej sytuacji.

Wianek będzie nam robiła znajoma plastyczka z Goku, z którą chcę załatwić też wynajem krzeseł. Będę tylko musiała wypożyczyć nakrycia na krzesła ze złotą wstęgą.  Ksiądz zabronił upinać włosy, więc spinki odpadają, choć pewnie ze dwie kupię, by wianek się lepiej trzymał. Obrus będzie  biały (sama uszyję), ale chcę kupić złoty bieżnik z organzy. Plus prezenty dla gości w specjalnych pudełeczkach i pudełko na ciasto… Strój na zmianę dla panny. Bolerko odpuszczam. Ciasto oczywiście otwarta księga… Korcą mnie też motylki zdobiące szklanki… Przeglądam sposoby składania serwetek (serwetki też)… Aaaaaa!!! Nie wyrobię się do 9 maja!!!! :DDD