
Rozebrałam choinkę. Świąteczne dekoracje niech jeszcze postoją, ale choinka miała gałęzie w dół i cały czas się bałam, że pospadają moje piękne nowe bombki… I tak jak zaczęłam rozbierać to doszłam do wniosku, że wiele bombek mi się już NIE podoba. I chętnie bym ich za rok w ogóle nie wieszała. Sporo mam np. plastikowych. A wizyta w muzeum bombek była tak rewolucjonizującą przygodą, że doszłam do wniosku, że skoro jesteśmy w kraju gdzie tworzą takie cudne rzeczy, to po co ja mam made in china wieszać? Tym bardziej, że trafiłam wczoraj na info o kolejnym muzeum bombek (tym razem na Śląsku), czyli spokojnie można założyć, że gdzie mnie w lecie nie wywieje – tam bombki znajdę. Meilowałam z gośćmi z muzeum i nowa kolekcja ma być w sprzedaży od 20 stycznia, więc bombki widzę nawet w wersji przyszłorocznych prezentów pod choinkę. Btw. jak ktoś ma blisko do Frankfurtu to wszystkie nasze bombkarskie firmy będą tam na targach ozdób świątecznych (30.01-3.02).
Tyle, że powstało PUDŁO tych niechcianych. Wywalić żal, bo jednak nie zniszczone, podrzucać po jednej w przychodniach i instytucjach nie ma sensu (bo tam w sumie nie bywam), więc patent pozbywania się taki jak w przypadku kubków i talerzy nie przejdzie (po letnich kwaterach i kempingach). Aaale, pomyślałam, że na początku grudnia podzwonię po domach opieki i może ktoś weźmie takie pudło? Temat zapisuję, żeby mi nie uciekł, wrócę do niego za 11 miesięcy. Muszę wtedy też pamiętać, że brakuje światełek i łańcuchów, pod dostatkiem mam natomiast papierów świątecznych, wstążek i zawieszek do prezentów.
<>
Bilans czterolatka zrobiony. Panicz jest zdrowy, choć nadal mamy podawać żelazo (niska ferrytyna) i witaminę d (bardzo niski poziom). Za miesiąc badanie krwi. Przydałaby się wizyta u ortopedy, ale akurat w przedszkolu będą mieli robione komplet badań ortopedycznych, więc może wystarczy. Szczepienie dopiero w przyszłym roku.
<>
- Liluś czy zjadłaś obiad w szkole?
- Nie. Tylko ziemniaczki, bo nie wiedziałam jak nazywa się mięso. Ale był bardzo dobry deser.
- A co było?
- Można było wybrać. Albo ciasteczko, albo wafelek.
- A co Ty wybrałaś?
- Ja dostałam ciasteczko, bo jak doszło do mnie to wafelków już nie było.
