Galaretki

Pierwszy dzień po takiej długiej przerwie jest w szalonym biegu (wiem, że przechodzą przez to wszyscy 😉 Do napinki dołożył się kurier, który przyjechał o 7 (???) z nowymi przedszkolnymi kapciami dla Mieszka (spiderman). Btw. cała trójka zdążyła zużyć swoje buty zmienne… Z Łucją spóźniłam się na angielski, Lilka spóźniła się do logopedy, a Mieszko nie zdążył  na śniadanie do przedszkola. A przecież wstałam wcześnie, bo miałam coś do zrobienia… 

Nic wielkiego – ot, chodziło po prostu o powbijanie w 23 łódki masztów. Maszty robiła w niedzielę Lilka, a nastawione wieczorem łódki to galaretki urodzinowe dla przedszkolaków! Bardzo, bardzo mi się podoba efekt końcowy, więc patent polecam.  W planie a) były jeszcze „zatopienie” na dnie żelków, albo innych drażetek, ale nic nie mieliśmy w domu. U nas jeszcze doszły prezenty dla dzieciaków (notesiki i temperówki z angry birds dla chłopaków, a w jakieś misiaczki dla dziewczynek). Niebieskie i czarne torebki dla chłopców, żółte i pomarańczowe dla dziewczynek. Te prezenty (w niedzielę zestawy kompletował Mieszko) nie były planowane, ale jesienią dużo jeździłam po hurtowniach i trafiłam na notesiki i temperówki, więc wzięłam. Jak widać przydały się! 😉