Majowi komuniści

9 maja, jak przystało na drugoklasistkę, Łucja będzie mieć komunię. Znamy już termin i otrzymaliśmy całą listę obowiązków dla rodziców… Mamy też dostarczyć odpis jej aktu chrztu… No i z tym jest mały problem. Jak panny chrzciliśmy wymyśliliśmy sobie mały drewniany kościółek schowany przed światem i upolować tam księdza to jest duże wyzwanie. 

Dziś było podejście drugie. Dzieciaki zostały z dziadkami i wujkiem karczującymi ogródek i pojechaliśmy. No i się nie załatwione, bo księdza nie było. Aaale, mamy już do niego telefon, więc przy trzecim razie powinno się udać! 🙂

Ach, no i Łucja bardzo bym ten odpis chciała już mieć. Ona trochę nam nie dowierza, że była ochrzczona 😉 Myśli, że coś ściemniamy i gramy na zwłokę :)) Więc pokazuję jej foty, że uroczystość była i panna miała wtedy dwa lata :))

Bibliotekarsko

Skończyły nam się znowu książki do czytania. Łucja ma co prawda nie przeczytaną jeszcze jedną część Ani, ale widzę, że nie rwie się do tego. Inna sprawa, że to jednak książka o nastolatce, więc mimo wszystko wolę by czytała coś dla ośmiolatek… Jest tego dużo, mam ochotę na jakąś fantastykę, albo komiks. W schowku mojej ulubionej księgarni mam powybierane zestawy na najbliższe kilka lat 😉 Btw. na kwotę prawie czterocyfrową 🙂 A najbliższa (Mikołajkowa?) okazja dopiero za trzy miesiące.

Wyszedł nam dziś więc dzień biblioteczny:

Najpierw Lilka poszła do szkolnej biblioteki i pożyczyła dwie książeczki Zielonej Sowy do wieczornego czytania. 

A po szkole wybrałam się z dziewczynami na rowerach, zahaczając po drodze o pusty o tej porze skate park, do biblioteki!

Założyłyśmy Łucji kartę i ruszyłyśmy w regały… Szału jednak nie było. Może te foliowe okładki jakoś odstraszyły? Panna wybrała natomiast dwa audiobooki. Poczytaj mi mamo trzecią część (odsłuchane w drodze do dziadków) i Wakacje z Duchami.  I pewnie to strasznie niepopularne co napiszę, ale te książeczki naszego dzieciństwa się strasznie zestarzały :/ Nie wszystkie – niektóre cały czas są cudne i magiczne… Ale tak jak mnie denerwowała Karolcia, tak też mnie drażnią historie z tą naszą PRL-ową beznadzieją w tle. :((

A oto dwa wybory Lilki. Tę o kotku po dzisiejszej kąpieli przeczytałyśmy do połowy 🙂 Zupełnie sympatyczne 🙂

podobieństwa

Dziadki się przeprowadziły. W poniedziałek odebrały klucze do nowego lokum i rozpoczęli zaplanowany proces przeprowadzkowy. Spokojnie, nic na szybko, potrwa to z pół roku, ale nieodwołalnie. Dziś do Lutki pojechałam. Trochę na okrętkę, zahaczając o autostradę wyszło 50 km. Nie mało, ale mniej to niż dotychczasowe 250. Tym bardziej, że wracając wybrałam już trasę najkrótszą i wyszło 32.

Nowa baza jest ładna, choć nie podobają mi się kolory… Lutce też się nie podobają, więc prace malarskie już ruszyły. My z Diablim też mamy mieć swoje pięć minut z pędzlem w sobotę. Dom jest podobny to poprzedniego, choć nie tak dopracowany w detalach 🙂 Tym jednak bym się nie martwiła, bo Lucia już zakasała rękawy 😉 Wielki chaos jest również w ogródku. Babcia coś tam sobie nawet już zaczęła dłubać, ale jak zobaczyłam jak to wszystko jest porośnięte to ustawiłam się z nią, że we wtorek przywiozę jej robotników. Przekopią, powyrywaja i poprzycinają. Bo na razie to jak na to patrzysz to nie wiadomo z której strony się za to zabrać. 

Dziś podjechałyśmy do gminy po worki na śmieci (a ja wywaliłam żelazko i toster, które woziłam od dwóch tygodni poszukując elektrozłomu 🙂 i najbliższych sklepów. Dostałyśmy też harmonogram wywozu wielkogabarytowych, więc polecą też jakieś graty po poprzednich właścicielach 🙂 Dobre takie mocne zmiany :))

<><>

Panny się zaczynają mylić koleżankom 🙂 Wiedziałam, że to nastąpi, ale że już?? Dla mnie one są zupełnie różne. Wczoraj na stołówce koleżanka Łucji pomyliła Lilę z nią, a dziś kolega Lili z przedszkola uznał Łucję za Lilę 🙂 Niezłe :)))

Nie chciałbym stanąć pomiędzy tym co sobie postanowisz, a tym kto Ci będzie chciał w tym przeszkodzić

-Outlander, mąż do żony o jej uporze :)

Dwa tygodnie temu, na skutek konkursu sprzedażowego, Diabli wygrał w pracy tableta. W ten sposób staliśmy się posiadaczami dwóch takich urządzeń na trójkę zainteresowanych… Nowy sprzęt został wręczony Łucji jako spóźniony prezent urodzinowy i od dwóch tygodni mamy w domu… ciszę. Nie jest włączany telewizor, nie są czytane książki, nie buduje się z klocków. Cała trójka wisi nad dwoma ekranikami non-stop. 

Nie chciałam w to ingerować, licząc, że może się znudzi, ale dwa tygodnie minęły, a pasja nie słabnie. Dziś więc w nocy oba urządzenia chowam. Będą wyciągane w sytuacjach gdy muszę ich zostawić samych (bo idę np. na wywiadówkę), albo ruszamy w dłuższą podróż autem! 

Podsumowując tabletowe osiągnięcia warto jednak dodać, że Łucja osiągnęła absolutne mistrzostwo w Subway Surfarze. To taka gierka, którą panna podpatrzyła latem u dwóch nieco starszych chłopaków. Obaj mieszkają w Stanach, ale ich mama (moja prawie przyjaciółka) przysyła ich na całe lato do babci w Polsce. Gra jest niesamowita, ale co najważniejsze Łucja jest w niej nie do przebicia! 🙂 U Lili nadal królują przebieranki i robienie makijażu, a Mieszko najbardziej lubi ozdabianie słodyczy 😉

<><>

Lilka dziś w szkole zjadła obiad. To dobry znak, bo tzn. że się adoptuje i ogarnia stres (ja też nie jem jak jestem spięta). Nie jadała nic, nawet ze śniadaniówek, a tu zjadła obiad. Super! 🙂

Buddy Jimmy

  • Mamo, mam już trzech nowych kolegów.
  • Super! Jak mają na imię?
  • Mikołaj, Olek i Oskarek.
  • Fajni są?
  • Olek jest trochę niegrzeczny i pani dała mu dziś karę. A OskarkOWI powiedziałem, że mam dwa dziadki.
  • Dwóch dziadków. Wspaniale!

A widzicie jak ładnie Mieszula odmienił Oskarkowi? 😉

W szkole natomiast wrze o nadchodzącej rewolucji w sklepikach szkolnych (i są już miejsca w Polsce, gdzie to się stało), a ja mam dla Was pomysł na zdjęcie z psem 🙂 Twórca to artysta brazylijski, a ja czuję, że może i jak kiedyś sobie Sziwę poukładam 😉 No dobra, blefuję, bo nie potrafię malować, ale popatrzeć można 🙂

Narodziny Wenus 😉

I touching starter 😉

Najlepiej wróżyć z oloonga… Całą wojnę nie mogłam go dostać..

– Outlander, o wróżeniu z fusów 😉 Btw. oloonga mam, więc może spróbuję? 🙂

Dłubię w jednym logo… Wpadła sąsiadka, co się zna na symbolach i rzuciła: Pamiętaj, ma być pięć żywiołów! Żywioły oznaczasz kolorami, układem i kształtem… Zaciągnęłam więc tabelkę Wu-Xing i jadę dalej… 

<><>

Nowy szkolny tydzień ruszył. Wychowawczyni Łucji nadal nieobecna, więc nauki jeszcze nie ma. Zadania domowe dostaje natomiast Lilka. I pomaga jej odrabiać starsza siostra 🙂 Dziś rano zrobiła ZA NIĄ ślaczki. To zabawne, bo w ubiegłym roku Lilka odrabiała za Łucję, ale w tym roku widzę, pomoc jest na odwrót :)) Mieszko nauczył się śpiewać piosenkę i zaśpiewał w drodze do domu o pociągu 🙂

<><><>

Wieczorne jedzenie orzechów 🙂 Pokąpielowe, przy użyciu zgniatarki do czosnku 😛

Zrobione#do zrobienia

Diabli zabrał dzieciaki na obiecany tygodnie temu basen, a ja zabrałam się za… mycie okien 🙂 To jest jedna z tych czynności którą dzielę na zrobione/do zrobienia. Czyli efekt jest mizerny, ale bardzo się cieszę, że to zrobiłam!  🙂

Ostatni słoneczny weekend

Mamy podobno… Więc chociaż plan na dziś miał Diabli kino-wy, to zsabotowałam taką atrakcję i o tej siódmej rano, kiedy na ogół mamy pobudki zarządziłam coś innego. Pojechaliśmy na wycieczkę w miejsce cudowne!!! Bo miało być słońce i pogoda. I było! Nawaliłam natomiast ja, bo nie wzięłam aparatu :/ Znaczy wzięłam, ale bez karty, bo coś tam ostatnim razem zgrywałam :// Więc nic Wam nie opowiem, bo będzie o tym jak pojedziemy tam kolejnym razem. Nie wiem czy wyrobimy się tej jesieni (chociaż te pola różnokolorowych wrzosów były cudne), ale na wiosnę najpóźniej odwiedzimy ten magiczny park znowu. 

Zdradzę Wam tylko, że to jedyny w Polsce park rozrywki poświęcony przyrodzie. Warzywom, bulwom i wróżkom.  🙂 Super jest :)) Foty wklejam słabe bo odkomórkowe. Ale tak jak już powiedziałam cdn…

Mam też taką refleksję na przyszłość, że tam gdzie woda, trzeba zabierać ubranka na zmianę 🙂 Bo skąpała się cała trójka… Na szczęście byli z nami tacy, co zawsze są przygotowani 🙂 i ubranka suche pożyczyliśmy 🙂

A tu już panny czarują rośliny by rosły 😉

I na zakończenie walka w grodzie krasnali na piankowe miecze :)) Mieszko jak widać już w majtkach :)) 

ząbiaście

Jest taka czadowa aplikacja do mycia zębów, która dziewczyny zainstalowały sobie na tablecie. Pewnie lada moment im się znudzi, ale od dwóch tygodni, rywalizując o punkty z sąsiadką, która też ma na to fazę, szorują zęby przy jej dźwiękach 🙂 Mam więc nadzieję, że chociaż prawidłowy czas szorowania zapamiętają ;))

Zawsze w tych samych momentach się śmieją (Mieszka bawi „łapanie much„), a Łucja regularanie przerabia „Dobrze szorujesz”, na „dobrze całujesz” :)) O Lilce nic nie powiem, bo jej właśnie spuchło dziąsło z robionym przedostatnio zębem i już wysłałam sms-a do naszej dentystki czy nas jakoś jutro na szybkości przyjmie :/ 

Natomiast dodam jeszcze (i nie jest to wpis sponsorowany 🙂 lecz entuzjastyczne przyklaśnięcie takim projektom), że 30 września przedszkole Mieszka bierze udział w biciu rekordu Guinessa w największej ilości dzieci myjących naraz ząbki. Relacja pewnie będzie foto, więc Wam ją wtedy wkleję :)) Btw. przedszkola można jeszcze zgłaszać, więc jak by co zgłaszajcie i Wasze 🙂

<><>

A pamiętacie jaka dziś rocznica? 11 września. Dzień, kiedy ludzie przestali się czuć bezpiecznie.