-Outlander, mąż do żony o jej uporze :)
Dwa tygodnie temu, na skutek konkursu sprzedażowego, Diabli wygrał w pracy tableta. W ten sposób staliśmy się posiadaczami dwóch takich urządzeń na trójkę zainteresowanych… Nowy sprzęt został wręczony Łucji jako spóźniony prezent urodzinowy i od dwóch tygodni mamy w domu… ciszę. Nie jest włączany telewizor, nie są czytane książki, nie buduje się z klocków. Cała trójka wisi nad dwoma ekranikami non-stop.
Nie chciałam w to ingerować, licząc, że może się znudzi, ale dwa tygodnie minęły, a pasja nie słabnie. Dziś więc w nocy oba urządzenia chowam. Będą wyciągane w sytuacjach gdy muszę ich zostawić samych (bo idę np. na wywiadówkę), albo ruszamy w dłuższą podróż autem!
Podsumowując tabletowe osiągnięcia warto jednak dodać, że Łucja osiągnęła absolutne mistrzostwo w Subway Surfarze. To taka gierka, którą panna podpatrzyła latem u dwóch nieco starszych chłopaków. Obaj mieszkają w Stanach, ale ich mama (moja prawie przyjaciółka) przysyła ich na całe lato do babci w Polsce. Gra jest niesamowita, ale co najważniejsze Łucja jest w niej nie do przebicia! 🙂 U Lili nadal królują przebieranki i robienie makijażu, a Mieszko najbardziej lubi ozdabianie słodyczy 😉
<><>
Lilka dziś w szkole zjadła obiad. To dobry znak, bo tzn. że się adoptuje i ogarnia stres (ja też nie jem jak jestem spięta). Nie jadała nic, nawet ze śniadaniówek, a tu zjadła obiad. Super! 🙂
