uproszczenio-utrudnienia

Każda matka (każdy rodzic, choć tatusiowie jako więksi teoretycy pewnie rzadziej), robi sobie czasem pewne uproszczenia. Takie co potem się latami ciągną. Wydaje nam się, że mają niską szkodliwość/niewiele od nas wymagają, a mały uparciuch czuje się lepiej 🙂 

Temat jeszcze z wakacji to golizna Mieszka. Rozbujał się z tym naturyzmem i raz po raz się siłuje. We wszystkich spodniach podwija nogawki, rękawki nie mogą zasłaniać łokci, a nocą najchętniej śpi… na golasa. No więc kładę go tak, a potem po 22-giej jak idę poprzykrywać towarzystwo bo się przez sen rozkopują, to przy okazji ubieram 🙂 Tyle, że tak sobie właśnie zdałam sprawę, że to może chwilę potrwać 🙂

<><>

RAPORT Z WRZEŚNIA 😉

  1. Mieszko ma KOLEGĘ w przedszkolu! Mikołaja. I cały dzień mu opowiada żarciki, a tamten się śmieje 🙂 Niezmiennie natomiast twierdzi, że w przedszkolu się nudzi. Miał to dziś powiedzieć pani, ale NIE ZDĄŻYŁ 😉
  2. Lilka powiedziała dziś na lekcji „jestem!” I odpowiedziała na jakieś pytanie 🙂 Na religii „jestem” jeszcze nie mówi, ale i tak idziemy w dobrym kierunku. Emocje cały czas są duże, ona nic nie je, ani obiadów, ani śniadaniówek, ani słodyczy w nich pochowanych. Ja mam podobnie – jak coś przeżywam, to przestaję jeść, ale wydaje mi się, że napięcie początku roku z niej powoli schodzi 🙂
  3. Łucja JADA obiady w szkole. Właściwie tylko zupy, ale to rewelacyjnie! Poza tym cały czas nie ma jej wychowawczyni (problemy z nogą) i jest grupka rodziców, która upiera się przy zmianie pedagoga 😦

<<><>>

Łucja dostała na wakacje od Krzycha jednorazowy aparat do robienia zdjęć w wodzie. Pstrykała  szybko (nie ona jedna zresztą) i w kwadrans 36 zdjęć poszło. Aparat przejął dziadek, wywołał i poprosił w punkcie by mu zdjęcia dali na cd. I właśnie przesłał. Macie trzy, bo na reszcie za dużo golizny 😉