Pan eM w przedszkolu płacze… Od czwartku, przy poranku… Ale to chyba tylko takie mechanizmy obronne, bo atrakcje go jednak porywają. W piątek był koncert. Grał gościu na akordeonie i Mieszko mi opowiadał, że to taki instrument JEDEN, który ma guziczki i trzeba go rozciągać. 🙂 A dziś zarobił naklejkę za aktywność na angielskim, więc musiało mu się podobać.
I dziś spał. Na takich łóżkach, które „były łóżkami-trampoliną”, czyli zwykłych przedszkolnych leżaczkach. I chyba z godzinę przespał. I gulasz też zjadł 🙂 Tyle, że teraz zamiast normalnie zasnąć brzęczy mi na górze w łóżku, że ON nie może spać sam!

