Trzy razy w tygodniu (w tym dziś) dziewczyny mają na drugą zmianę. Atrakcje gonią atrakcje i choć luzu pustego domu jeszcze dobrze nie poczułam, powoli zaczynam czuć tego bluesa 😉 Jak to ładnie napisała Ukryta kiedyś (choć o nieco innej sytuacji) z tego nadmiaru możliwości nie wiadomo co wybrać 😉
„Zeus ma wolne tylko niedzielne wieczory… szesc dni w tygodniu pracuje. A w taki wolny, niedzielny wieczor, to ze szczescia nie wiadomo co robic. jechac w gosci, zapraszac gosci, siedziec rodzinnie w domu? cydra pic, lulki palic, grac w gry, ogladac filmy czy sie seksic malzensko? najchetniej wszystko na raz lub po kolei ;)”
A ja np. mogę sobie prać pościele i dywaniki, pójść z psem na długi spacer i kontynuować remanent poddasza. Dziś wyprałam ochraniacz materaca Mieszka, bo po tych nocnych awariach miał słaby zapach, ustawiłam się z sąsiadką na rynek po pomidory, a z drugą na wyjazd do sklepu meblowego bo potrzebuję lampkę na biurko Lilki. Mogę upiec tartę ze śliwkami, albo zmyć lakier do paznokci 🙂 A co!
