Wróciła!

Pełna wrażeń i przeżyć. Zadowolona i NIE spłakana. Była na ognisku, w kinie, a nawet widziała ADAMA MAŁYSZA Z CZEKOLADY!!! 🙂 Żywiła się zupami, chlebem i przesłodzoną herbatą 😉 Mam już JEDNO duże dziecko 🙂 Buuuuuuuu… 

<><>

Na fali robienia rzeczy do zrobienia zdążyłam zrobić jeszcze przed jej przyjazdem USG piersi. I tam samym mam zamknięty coroczny przegląd. Badanie minęło dobrze, a nawet się trochę dowartościowałam, bo dok był tak MNĄ zachwycony, że nie tylko wykrzyknął: „wogóle nie wygląda pani na trójkę dzieci”, a nawet podniósł roletę by „lepiej wszystko widzieć” i zabrał się za naukę jak samodzielnie badać piersi w domu 😉 Lutka jak jej to opowiedziałam skomentowała tylko, że „dobrze, że był tam Mieszko” 🙂