pora roku: lato

Jedna z psich ścieżek jaką czasem wędrujemy prowadzi w stronę opuszczonej fabryki. Straszą powybijane okna i rdzewiejące cysterny przyczepione do ściany. Sądzę, że można by tam niezły horror nakręcić… Ja nawet w dzień boję się tam podejść 😉 Ale tuż obok rozsiała się łąka łubinu! Wzięłam więc dziś na spacer sekator i nacięłam sobie. A co! 🙂 Postawię tylko sobie wysoko na pianinie, bo to roślina nie dla dzieci 🙂

I odebrałam wyniki cytologii. Po ubiegłorocznej chorobie Lutki chyba już zawsze będę spięta przy odbieraniu. Ale wszystko w porządku, co bardzo mnie cieszy. Natomiast zabawną miałam sytuację w przychodni. Bo dochodzę do wniosku, że nie powinni tam pracować młodzi mężczyźni. Powiedziałam:

  • Chciałam odebrać wyniki badania. Nie ma tym druczku nr, więc nie mogłam sama sobie wydrukować i musi pan mi to jakoś ściągnąć.
  • Ale badanie było już pobrane?

I przy „pobrane” trzasnął mega cegłę :)))