Zmiana dziecięcej jedzeniowej miejscówki

Dawno temu, jak Łucza miała 3lata, a Lila półtora doszłam do wniosku, że winą za niejedzenie dzieci  jest brak miejsca jedzeniowego dla nich. Jadły a to przy ławie, a to w foteliku, a brakowało miejsca gdzie zawsze mogą siąść z jogurtem czy soczkiem. Czy obiadem. Doszedł wtedy mały kwadratowy stolik. Były do niego dwa krzesełka a z czasem doszło trzecie słomkowe. Dzieciaki przy nim biesiadowały cały rok, a w lecie wynosiłam go do ogródka i to przy nim toczyło się życie.

Aale, jak się pewnie domyślacie nie mogło tak trwać wiecznie… Bo dzieci przecież rosną! Łucji przestały się mieścić nogi i zaczęło się kombinowanie. Jedno przy stole w kuchni, a dwójka przy małym stoliku. Albo cała trójka w kucki przed telewizorem. Bez sensu! 

Stolik został więc zlikwidowany, po lecie pozbędziemy się go na dobre, a dzieciaki w komplecie przesadzone do kuchni. Tymczasowo Łucja siadała na krześle z jadalni, ale miała za nisko, więc konieczne było krzesło Nr 3. I to właśnie jest ta wielka kartonowa paczuszka z wczoraj. Nie było już takich samych krzeseł, więc nowe jest inne. Co nie przeszkadza. Ja tam zawsze lubiłam domy, gdzie nie wszystko było idealnie dopasowane 😉 Muszę tylko zamówić 3 identyczne poduchy. Ale to w planie na lipiec. Zamówiłam próbki materiałów i jak widać będzie kratka. I sądzę, że czerwona! 🙂

Na tej focie niżej widać, że za nim dojdą poduchy przydało by się najpierw stół podmalować 😉