Czerwiec dla domu

U sąsiadów na zieloną szkołę pojechało dwóch chłopaków. I od poniedziałku na podwórku stoi budowlany kontener, a robota wre. I właściwie w którą stronę nie spojrzeć, tam gdzie wybyły dzieci trwają jakieś remonty. U nas remontu nie ma, ale wind of change też  mi się udzielił 😉

Celem dzisiejszej wyprawy zakupowej było pudło, na którym leży cała reszta zakupów. Co zawiera, zdradzę jak skręcę. Ale przy okazji doszły też rzeczy inne: szklane kieliszki, które były dedykowane do wina, ale nam się ostatnio potłukły pucharki na lody i te nowe będą będą świetne do deserów i shaków. Do kompletu dorzuciłam grube słomki, które absolutnie uwielbiam 🙂 Dwa maślane kubki, bo potrzebuję duże kubasy do zielonej herbaty i kisieli, a również posiadana kolekcja się przerzedziła. Dwa skrawki materiału w groszki (cel zdradzę później). Ach, no i produkty z wyprzedaży: świąteczne serwetki, które od razu wcisnęłam w głąb szafki, podkładki oraz talerzyki i serwetki w grecką flagę (kuchnia Peloponezu to świetny temat na letnią imprezę).

<><>

Dzień II Zielonej Szkoły.

Łucja ma dzwonić o 19-stej, więc siedzę w domu i waruję, że może zadzwoni. Zaglądają sąsiadki i wyciągają na dwór czy plac zabaw, ale NIE, czekam…

Zadzwoniła o 20-stej:

  • Cześć mamo!
  • Witaj słoneczko! Jak minął Ci dzień?
  • Wiesz to menu co masz jest złe. Dziś nie było kapuśniaka, a ogórkowa.
  • Och, ale to chyba podobne w smaku?
  • Tak. Ale zupa była trochę za kwaśna. Idę na disco! Pa!
  • Ale teraz?
  • Tak. Pa!
  • Uczesz się przynajmniej!

Tyle było tej rozmowy. Kolejny telefon był o 21:30. Odebrałam i słyszę szloch:

  • Łuczku co się stało??
  • Zgubiłam ręcznik…
  • Nic się nie stało! – czemu dałam tylko jeden??? – Zaraz go poszukamy. Może jest w łazience? Albo na łóżku?
  • Nie… Już patrzyłam. Tak strasznie tęsknię! Jestem w łazience. Tu są tylko dwa białe ręczniki.
  • Ale to może któryś z Twoich? Rozłóż je. Co to za ręczniki? To hotelowe?
  • One są duże. To hotelowe.
  • To używaj ich. Olej ten ręcznik. Używaj hotelowych.
  • Pa.

15 minut później kolejny telefon:

  • Mamo??
  • Tak słoneczko?
  • Znalazłam ręcznik!
  • Super! Pamiętaj, że ręcznik to nie problem.
  • A i dziś chodziliśmy po górach i trochę bolały mnie nogi.
  • Moja bohaterka!
  • Pa! Zadzwonię jutro rano, żebyś mi przeczytała menu na środę.
  • Dobrze! Będę czekała 🙂

Lila, której streściłam rozmowę Łucji powiedziała: Ona się przejmuje ręcznikami? Ręcznik jest NIE ważny! Życie jest ważne! No właśnie. A od siebie dorzucę, że nie należy dawać dzieciom BIAŁYCH ręczników, bo one w tej pościeli i hotelowych łazienkach są trudno znajdowalne 😉