piaskowe myszy

„Dawno, dawno temu, w Chinach, na dworze cesarza żył niezwykle utalentowany malarz. Tworzył niezapomniane i podziwiane obrazy, ale pewnego razu strasznie rozłościł swojego władcę… Ten rozkazał go powiesić na drzewie za duże palce u nóg, ale artysta uprosił go by zawiesił go tylko za jeden palec… I jak tak wisiał to się tak wiercił i wywijał, że sięgnęł jednym palcem ziemi. Piasku. I zaczął na nim malować. I namalował myszy, który wyszły tak doskonale, że ożyły wdrapały się po nim i przegryzły linę.”

Tak rozpoczęły się zajęcia w parku, na które dziś wpadliśmy. Dzieciaki wysłuchały mrożącej krew historii, malowały obrazki z kolorowego piasku (klej i posypywanie) i malowały myszy na swoim ciele…

Od wczoraj mamy na głowie zamorskiego kuzyna Diabla wraz z żoną w ciąży i dwuletnią córką. Jeździmy z nimi w odwiedziny po całej rodzinie i dziś udało się na chwilę zwolnić na leżakach w parku. Fuksem w przewiewnych altanach były animacje dla dzieci, więc niezmordowane towarzystwo było zajęte, a myśmy się w tym upale relaksowali.  

A tutaj piaskowa mysz Lilki. I zdjęcie odciśniętego nosa z drugiej strony 😉

A muzyka grała w tle! 😀