Wiwat rodzina! :)

Znam rodziców co w czerwcu jeżdżą z dziećmi na wakacje. Bo już gorąco, ale jeszcze przed głównym sezonem i ceny kuszą. Oceny wystawione, w szkołach się już nic nie dzieje, więc można rozpocząć urlop. Aaale, czerwiec to przecież okres największych imprez. W przedszkolu zresztą też. Budżet z całego roku pęka w szwach więc Lila w czerwcu ma i koncerty czy teatrzyki w przedszkolu i wycieczki (kolejką, do Zoo, i do parku rozrywki). 

Dziś w szkole był Dzień Rodziny. Bardzo pozytywna impreza. Były dmuchańce, wychowawczynie prowadziły dzieciaki od atrakcji do atrakcji, ale i dorośli mieli co robić. Tatusiowe mogli stoczyć bitwę na konie, wożąc swoich synów na barana 😉 a mamusie ponakręcać się nadchodzącą zieloną szkołą…

Był kiermasz, losy, ciasta, napoje, malowanki, ale punktem programu był mecz futbolu ojcowie contra synowie :)) Gole sypały się gęsto. Pierwsi strzelili chłopce, potem ambitni tatusiowe wbili dwie bramki i to było tyle ich kondycji. Łucja pomagała ekipie cheerlederek zbierając pompony z sali 🙂 Jeden z dorosłych graczy był z Ghany i miał koszulkę narodową swojego kraju 🙂 A jeden zawodnik (znad Wisły tym razem) miał koszulkę Brazylii. Jego żona na trybunach miała taką samą i wszystkim powtarzała: To mój mąż gra! Ach, i jeszcze zabawne było rozpoczęcie meczu 🙂 Młodzi zrobili taki rosnący okrzyk, a starsi się spojrzeli na siebie i zrobili podobnie 🙂

Ta rozmyta postać druga od prawej z rozwianym włosem to właśnie Łucza pomagająca cheerlsom