W składzie dziadek, dzieciaki i ja odbębniliśmy Lego Movie. „Dego Bajka” – jak to mawia Mieszko. I jak film? Słaby. Nawet bardzo 😦 Rewelacyjna jest scena budowy w pierwszych 10 minutach, ale potem to i polskie tłumaczenie byle jakie, i masa niedociągnięć takich jak angielskie napisy w świecie zabawek. Mieszko z dziadkiem przybili gwoździa po pierwszym kwadransie i obaj jak na dzwonek obudzili się 10 minut przed końcem. Łucja o filmie powiedziała, że niepotrzebny był koniec, gdy bohaterowie przenieśli się do świata realnego i DO TEGO momentu film był dobry. A Lila o produkcji nie ma zdania 🙂
Ale zdecydowanie widać, że świat klocków jest bezkresny i to O CO bohaterowie walczą (możliwość budowania mieszając różne serie). I to nasze klimaty. Wiemy też nareszcie kim są wszystkie minifigsy z serii 12-stej 😉 Btw. wiecie, że chodzą plotki, że seria 13-sta będzie z super bohaterami? Ach, niech by to była prawda! Taka Wonder Women czy Batman… Za to przed wejściem do kina mieszczącego się w klimatycznym socrealistycznym gmachu powstało kilka szalonych fotek. Czy te pięć kółek nie kojarzy się Wam z Soczi? :DD













