Panna co czyta wszystko (ostatnio próbowałam jej wytłumaczyć skrót HWD…,bo mnie o to dręczyła) dostała nowe książki. Ponieważ cały czas najbardziej sprawdzają się małe egmontowe książeczki (i dwójki i trójki nosi do szkoły i czyta sobie na świetlicy) to tych jest najwięcej. Tym bardziej, że w serii pojawiły się nowe: opowieść o Tytaniku, rejsie Apollo 11, czy z poziomu 1-go Wyprawa na biegun, czyli historia Amundsena.
Nowe nabytki ułożyłam dla Was w trzech linijkach 😉
- Najwyższy to urodzinowy set Lilki, który od razu został schowany. Jest tam pięknie ilustrowana historyjka o myszy (30 lutego), coś do czytania i album Domek, o różnych rodzajach architektury, który mam nadzieję ją zainteresuje 🙂
- Drugi rząd to książki dla Mieszka. Robimisie, czyli 26 odsłon sylwetki misia w różnych zawodach (Młodzian cały czas waha się między strażakiem a złodziejem jeśli chodzi o plany życiowe) i kolorowanka. Lubię duże kolorowanki, a że ta akurat była w dziale przecenionych o ponad połowę (a znam ją bo kupowałam ją kiedyś dla Łucji) to wzięłam.
- I trzeci, to zestaw czytelniczy dla Łucji poszerzony o 1-szo poziomową Babę Jagę na deskorolce, którą dostała (TERAZ) Lila.

Poza tym nieźle nam idzie poszerzanie diety Łucji. Do zjadanych potraw doszły dwie zupy (wcześniej był tylko rosół i krupnik): pieczarkowa i ogórkowa. Nie udało się natomiast przekonać Lili do jajka sadzonego… A już myślałam, że będę wrzucać na patelnię, robić łopatką znak Mercedesa i rozkładać na trzy talerze… A tak cały czas muszę mleko do chrupek zagotowywać…
