Sztuka pakowania w drodze do dziadków

  • Znam osoby, które pakują się cały dzień i ruszają w podróż na noc.
  • Znam takie, które są tak zmęczone pakowaniem, że po zapakowaniu rzeczy kładą się spać i ruszają dopiero kolejnego dnia, nawet jak turnus już leci.
  • I znam takie, które nawet na jednodniowe wyjazdy zawsze się spóźniają.

Na szczęście 😉 my jesteśmy w grupie szybkich pakowaczy. W sobotę rano dzieciaki zapakowały swoje zabawki. Potem odwiozłam całą trójkę na plastykę i w te półtorej godziny zapakowaliśmy z Diablim nasze rzeczy, przygotowaliśmy kącik w bagażniku dla psa i ruszyliśmy po dzieci by z nimi pojechać dalej. No dobra, nie wzięłam aparatu, kabelka do komórki i laptopa (stąd wczorajsza przerwa w transmisji), ale za to była kawa dla dzieci i dla dorosłych w kubkach termicznych i jabłka z nożykiem, bym mogła je obierać.

Dzień później, ojedzeni i wyspani szykujemy się właśnie na rekonesans okolicy. Czy na lodowisku w lesie za szkołą muzyczną da się jeździć? Czy w kinach grają Lego? Ach i na którą w siłowni są zajęcia dla dzieci, bo Lutka wymyśliła, że powinniśmy się całą rodziną wybrać 🙂