Łucja jest w wieku pełnym obaw i lęków. I to zarówno tych przyziemnych typu jak zostanie oceniona przez innych, jak i tych dramatycznych, które generuje jej wyobraźnia. W kwestiach rzeczy, które już się stały (sytuacja w szkole) pomagają worry laleczki. Natomiast na ZAŚ najlepszy jest paciorek. Pomysł nie jest mój. Czekałam przed salą baletową gadając z jedną mamą, tak nam zeszło na komunie i mama Zuzi powiedziała: Czasami wieczorem się modlimy we dwie. Szukam jakieś fajnej modlitwy w necie i wydaje mi się, że to jej pomaga.
Przypomniało mi się, że ja też w tym wieku się modliłam. Wstydziłam się przed rodzicami, bo oni przecież tego nie robili, ale tak bardzo martwiłam się o wszystkich wokół (i siebie), że chciałam zrobić cokolwiek. Jest zresztą w ludziach chęć refleksji i zaklinania przyszłości. Lutka rozkłada wtedy pasjansa, a Krzycho zasępia się na fotelu.
Najładniejsze modlitwy dla dzieci znalazłam na Opoce. Strasznie się ta strona rozsypuje, ale są zdecydowanie godne polecenia. Naszej młodej laborantce (foto niżej z wczorajszych zajęć) jakby nie było pomagają!

<><>
Łucja od kilku dni pisze słowa piosenki. Pisze, nuci i dokłada kolejną linijkę. Przyniosła swoje dzieło Diablowi i pokazuje. On spojrzał i mówi: Wszystko pisze się przez W. Zagotowało się we mnie. Poczekałam aż dzieci zniknęły na górze, a Kamil zdobędzie złoto i do takiego uradowanego męża uderzyłam z pretensją:
- Zrobiłeś zupełnie jak ci rodzice, którzy wracając z wywiadówki pytają się czemu z matematyki czwórka, a nie chwalą za szóstkę z polskiego. Jak Łucja przyniosła Ci swoje dzieło to ją pochwal!
- Masz rację. Mamy złoto!!!!
- Mamy. Za parę lat wogóle nie będzie Ci nic pokazywać bo uzna, że i tak ją skrytykujesz za margines.
- Wiem. Masz rację. Nigdy więcej tak nie zrobię. To nasz pierwszy medal!
- Super.
Podwójnie super 🙂
