Taki kompletny i różnorodny… A gdzie słuchaliśmy? Po eksperymentach pojechaliśmy na Warsztaty o Cyganach. Właściwie to było tylko taka dłuższa lekcja, gdzie było dużo muzyki i uproszczona wersja dziejów Romów. Fajnie. Dumna jestem z naszych dzieci, że one tak świetnie czują się w takich miejscach. Wiedzą, że są poduchy na których się siedzi, że można się położyć i może do tańców nie ruszyły, ale muzyka im się podobała. Najbardziej tym razem Lilce, która czuje się cyganką i twierdzi, że ona czuje to we krwi ;))



