Szajsung

Stało się jasne dlaczego sąsiad mówi na samsungi szajsungi… Kupiony w kwietniu laptop padł. Panowie z infolinii są przemili, ale nie wiadomo ile bitwa gwarancyjna będzie trwała. Co za tym idzie staliśmy się domem bez laptopa, wiec blogowe wpisy będą chwilowo krótsze, bo pisanie na tablecie to większa lipa.

<><>

I zgubił  (i znalazł) się nam pies. Wywalałam wczoraj śmieci i wyszła ze mną. Pytam: Chcesz na pole? Zamerdała, więc otworzyłam jej furtkę. Wysikała się i stanęła za płotem. I stoi i nie reaguje. Wołam, głaskam przez te przęsła, ale się nie rusza. Myślę, może coś z łapą, ale potrząsam przez płot tymi łapami i okej. I ona stoi. Więc myślę: Może ma jakąś fiksację na punkcie płotu, pójdę przyniosę jej ziemniaka z obiadu. Poszłam, wracam, a jej niet. Z 40-ści minut szukaliśmy jej z Diablim obrzucając się winą. Była na sąsiedniej budowie raczona kanapkami przez panów budowlańców 🙂 Żarłoczny gatunek te psy :))