„Różne są drogi do czytania…”

Trudno mi powiedzieć w którym momencie Łucja zaczęła czytać. Napewno rok temu gdy okazało, że w zerówce dzieci czytają, był z tym duży problem. Ja miałam za złe wychowawczyni, że przyklasnęła idei klubu czytelnika i towarzyska Łucja, która do niego nie należała, była trochę poza nawiasem klasy. Tym bardziej, że w ten oto sposób nauka czytania dziecka spadła na mnie. Próbowałyśmy więc różnych technik. Nurzania w słowach, czyli czytania z dzieckiem i podkreślania palcem słów, by zapamiętywało układ; literowania szyldów i ulicznych napisów i książeczek do nauki czytania. Lecz o ile literki złapała szybko, to nie umiała przeskoczyć z łączenia sylabami w tworzenie słowa. Mówiłam jej: w którymś momencie to złapiesz, coś pstryknie w głowie i będziesz umiała czytać! Ale ona i tak się tym strasznie przejmowała i nauka, choć ją nie podganiałam (bo przecież to była tylko zerówka) nie była przyjemna.

Ale na tegorocznych wakacjach Łucja już czytała ładnie. Ona sama twierdzi, że najbardziej pomógł jej znaleziony gdzieś w domu elementarz. Jestem pewna, że Lilce pójdzie łatwiej, tym bardziej, że Łucja jak przystało na starszą siostrę malucha cały czas uczy. Wszystkiego.. w tym czytania!

Natomiast w sobotę jak trafiłyśmy na ten dizajnerski event, to odkryłam całą masę książek wartych przeczytania dziecku i przez dziecko. Kręciłam się do tej pory w kręgach literatury skandynawskiej, a tu okazało się, że mamy sporo własnych i na dodatek co roku jest przeprowadzany konkurs KSIĄŻKA ROKU dla dzieci i ja w ogóle o tym nie wiedziałam. Można tam było kupić nowości wydawnicze, dostępne na rynku od tygodnia, dwóch i jak sprawdzam to pomijając dwie największe księgarnie w necie tego jeszcze nie można dostać! 

Ale zanim przejdę do konkretnej listy linknę Wam (i sobie by mi nie zginęło) jeszcze namiary na jedną rzecz. Słuchałam ostatnio niesamowitych audiobooków. Wydawnictwo, które je wypuszcza, głosi, że różne są drogi do czytania, ale najważniejsze jest otoczenie literaturą i słowami, bo wtedy ta umiejętność przyjdzie sama. Tu księgarnia z tymi cd i czekamy na dzień darmowej dostawy 😉

<<><>>

Pierwszoplanowy must have:

  • Podwodny świat – dzieciństwo i losy pioniera oceanografii Jacques’a Cousteau. Pięknie wydana, stron (to ważne, bo to info, czy nada się do samodzielnego czytania dla początkujących) 32.
  • Zielony i nikt – mistyczne, bajkowe i sugestywne: „W środku lasu, na porośniętej mchem polanie, znajdowała się stara studnia. (…) Na dnie starej, wyschniętej studni mieszkał Nikt. Nie wiadomo, skąd się tu wziął. Po prostu był i już. Nie opuszczał nigdy swojej kryjówki i chyba nawet nie wiedział, że istnieje coś poza nią…”
  • Książka z dziurą – to coś co nada się dla Mieszka. Wielka księga z dziurą po środku. Nawet nie czytanie, a stymulowanie wyobraźni.  Z dziury może zionąć smok, albo wyrosnąć wieżowiec na pustyni…
  • Powidoki -to jedna z cyklu książek opartych o dzieła malarskie. Ta akurat to historia o promieniach słonecznych, które zawędrowały na ziemię.
  • Pamiątka z Paryża – kolejna z cyklu, która mówi o metalowych prętach, które wyrosły wokół wieży Eiffla. Obie od 8 roku życia, po ok. 48 stron, czyli na za rok 😉
  • Bajka i Majka- też laureatka nagród książkowych- losy pchełki, która skoczyła na pluszaka i nie wie jak wrócić.