Runął mit…

  • Mamo, a co mi przyniesie Zębuszka?
  • Nie wiem, ale na wszelki wypadek już śpij.
  • Pewnie klocki, bo zawsze mi przynosi klocki.
  • Może Ci nic nie przyniesie, bo to bardzo mały ząb był.
  • Wiesz, wydaje mi się że Zębuszka nie istnieje.
  • Tak? A kto w takim razie przynosi prezent i zabiera ząb?
  • Wy. Ty i tata.
  • To dlaczego rano nic nie pamiętamy?
  • Bo udajecie!
  • To może moglibyśmy Cię od razu zabierać do sklepu? Bo po co podrzucać w nocy?
  • I wydaje mi się, że Mikołaj też nie istnieje…
  • Chcesz przestać wierzyć w Zębuszkę i Mikołaja?
  • NIE!!!

No i mit runął. Brutalnej prawdy nie zdradziła ani koleżanka ze szkoły, ani kolega z podwórka. Ot, logiczna dedukcja siedmiolatki :)) Pamiętam jak rok temu podrzucałam w nocy prezent na Mikołaja. Miałam nogę tydzień po zdjęciu gipsu więc jeszcze tak marnie chodziłam. I strasznie w nocy hałasowałam kulejąc z tymi paczuszkami :)) Łucja jeszcze latem opowiadała, że słyszała w nocy Mikołaja. A tutaj nagle to przetworzyła i nastąpiło olśnienie :)) Ale na razie jeszcze nie przyznaję!

<><>

Weekend szykuje się nam ekstremalnie imprezowy. Dziś robiłam zakupy. Prezenty urodzinowe dla TRÓJKI dzieci, gęś i domowe zaopatrzenie, w tym akurat dziś tabletki do zmywarki i proszek do prania. By się dobić weszłam jeszcze do sklepu R. po pastę do zębów, bo ta, którą kupił ostatnio Diabli pieni się jak płyn do kąpieli. Do końca miesiąca do sklepu nie wchodzę! 🙂