Rok temu zamówiłam dla dzieciaków naszywki, które przykleiłam klejem do tkanin do zimowych kurtek. W tym roku Łucja wskoczyła w nową kurtkę, a Lila dostała po Łucji, więc naszywki zamawiałam na nowo. Właściwie to kurtka Łucji jest jeszcze trochę na nią za duża i lepiej jej w tej poprzedniej, którą przekazała siostrze, ale ubiegłoroczna kurtka Lili się już nie nadaje i ruch wymienny był ko-nie-czny.
Ciekawostką jest, że w tym roku dziewczyny też sobie wybrały flagi. Przeglądany był atlas z flagami i każda wybrała tę, którą chce na ramieniu nosić 😉 Łucja Seszeli, a Lila Birmy :))) Diabli się trochę pieklił, że w Birmie jest system totalitarny i powinna wybrać Polskę, ale spójrzmy na to jak na lekcję geografii 🙂 Birma nie jest zresztą zła, tym bardziej, że drugi wybór Lili to był Wietnam :))


I zwierzyniec idący na spacer:

