Jak przychodziły na ten Halloween kolejne „duchy i zmory” to każdorazowo nasze dekoracje budziły zachwyt. Jednym z odwiedzających był osiedlowy rówieśnik Łucji – Domino.
- Aaaaale, Wy macie Halloweenowych rzeczy!
- No mamy.
- Wy tak bardzo lubicie Halloween?
- Nie. My po prostu lubimy świętować.
- Ale kto to będzie później sprzątał?
I to jest jedno z pytań, które mnie rozwala. Równie kreatywne jak: Chciało Ci się to gotować? Masz teraz tyle zmywania! To wszystko są pochodne teorii, że dziecko nie zapamięta, że nie ma co z nim podróżować, albo że nikt nie doceni naszych starań, więc wysiłek jest bezcelowy. I szczerze mówiąc nie mam na to sensownej odpowiedzi.
Wiem tylko, że na fali planowania kolejnych przyjęć wspaniale się złożyło, że doszła Sziwa. Bo przecież ONA też ma urodziny ;)) Dziewczyny więc kombinują, że na wiosnę zrobią jej prawdziwe psie party. Zaproszą inne rodziny z psami i założą im czapeczki z balonikami 🙂 A jubilatka dostanie dużo kości do obgryzania i wizytę u psiego fryzjera ;))
Tak, tak- to zdjęcie niżej jest dobrze ustawione 😉 Drugi szereg w aucie zajmuje Mieszko z psem. I albo pies opiera kufę o jego fotelik, albo ten się kładzie na nim.

