Drożdże poszły z babcią i ciocią Ulą rozstawiać znicze na cmentarz. To Roztoczańskie powietrze jest takie oszałamiające, że w drodze powrotnej Mieszko zasnął IDĄC. A my? Wujek wyciągnął z drewutni rowery i powiedział:
- A Wy jeźdźcie na Kawęczyn, albo Szperówkę. Tam jest pięknie, są ławeczki, a trasa jest dobrze oznaczona. I jest dużo miejsc po drodze gdzie się można poprzytulać 🙂
Więc pojechaliśmy. Zmachana jestem niewyobrażalnie, ale było fantastycznie. Diabli to nawet chce na przyszłe wakacje nam rajd po tych lessowych dolinach zrobić!


Jest tak niewiele miejsc w Polsce gdzie pola są poszatkowane przez małe malownicze poletka! A tu takie właśnie są. Szerokość to z 20 metrów, potem krótkie pasmo dłuższej trawy – ziemi niczyjej i kolejna uprawa. Krajobraz jest pofałdowany i zróżnicowany. Wspaniale!

A tuż obok Ukraina 🙂

