Jedną z par na spływie był kuzyn Diabla ze swoją dziewczyną. To zresztą jakaś cudaczna sytuacja bo znajomość liczyła 3 dni i zakochani sypiali w osobnych łóżkach (to btw. też uważam za dziwne, w przypadku osób koło 40-stki). Ale przywiozła ta Marta wybitne ciasto z truskawkami. Opychając się kolejnym kawałkiem, wykrzyknęłam:
- Pyszne! To jak babka piaskowa, ale to nie jest babka piaskowa?
- To z białą czekoladą.
- I to czuć! Wspaniałe! A jak tę czekoladę dawałaś?
- Rozpuściłam i dodawałam razem z masłem.
- Czyli tak jak tłuszcz?
- Tak.
- Muszę takie zrobić!
I ogarnąwszy popowrotowy dom przystępuję do działanie. Ten przepis i cdn…

