Rok temu jak byłam z dziadkiem i dzieciakami na spływie Krutynią zamarzyło mi się, że musimy się tam wybrać ekipą dzieciatych. Więc w kwietniu rozpuściłam wici i zaczęłam kompletować skład. Wyjazd przed sezonem, tak by poczuć lato. Niestety wszyscy masowo zajęli się remontami i nie udało mi się zrekrutować całości. Tym niemniej jednak jakaś ekipa jest i jedziemy!
Wyjazd jutro z samego rana, a powrót w poniedziałek (chciałam uniknąć weekendowych tłoków na drogach w ciepłą czerwcową niedzielę). Dziś jeszcze muszę nas zatowarować, by potem nie snuć się po marketach Giżycka. Będzie grill i ognisko. No i muszę odwalić też to prasowanie co to na mnie patrzy od dwóch tygodni (przy drugim sezonie Once upon a time?). Ma być ciepło, a poza tym po drodze jest noc Świętojańska i największy księżyc w roku!

